Są nieobecni albo z doskoku. Na początku nie wiedzą jak obchodzić się z dzieckiem i nawet nie próbują tego zmienić. Nie mają pojęcia jak ich dzieci lubią się bawić, co jedzą i czym się interesują. Ojcowie pierdoły - ogarnijcie się!

Mama w domu, a tata w pracy?

We wrześniu 2014 r mówiło się o 2 proc. ojców, którzy skorzystali z urlopu rodzicielskiego. Chodzi o przedłużony macierzyński, który mogą dzielić między sobą rodzice. Według danych GUS co trzeci tata zdecydował się za to na 2-tygodniowy urlop ojcowski i wtedy nazywano to przełomem. Z jednej strony dzielenie rodzicielskiego jest w wielu domach zwyczajnie nieopłacalne. Jeśli to facet zarabia, więcej, to realnie gdyby przebywał na urlopie rodzicielskim do domowego budżetu wpadłoby znacznie mniej pieniędzy. To chyba jednak nie jest możliwe, by kwestia finansów zaważyła we wszystkich przypadkach. Czasem może być to też niesprzyjający szef i pracodawca, który mógłby później takiego ojca potraktować niesprawiedliwie. Choć może gdyby wprowadzono obowiązek takiego podziału kobieta stałaby się mniej "niewygodnym" pracownikiem i wyrównałyby się szanse na rynku pracy. Ale to tylko moje przypuszczenia.

Wygodnie jest być tatusiem - pierdołą

Jest jeszcze trzecia grupa. To tacy ojcowie, którym przez myśl nawet nie przeszłoby zajmowanie się własnym dzieckiem na pełen etat. Chodzi mi o takich tatusiów, którzy jeśli nawet już przewiną dziecko, to pieluchę zamiast na pupę, założą na głowę niemowlaka. Nie wiedzą co maluch je, dlaczego płacze i jak trzeba go ubrać. W nocy nie pofatygują się, by wstać do płaczącego dziecka. Później niespecjalnie się z nim bawią, a ono z każdym pytaniem i tak przecież przychodzi do mamy i w nocy woła też tylko ją. To są tatusiowie pierdoły. Pewnie mogą tłumaczyć się tym, że dużo pracują albo, że matka dziecka i tak wszystko robiła lepiej. Myślę, że w większości przypadków będą mieli rację. Jednak pojawia się jeszcze kwestia chęci i intencji - czy chcę być częścią życia człowieka, którego powołałem na świat? Czy wolę być z boku i nigdy nie angażować się na 100%? Myślałam, że taki tatuś-pierdoła, to relikt przeszłości i w dzisiejszych czasach, gdy dowolną informację można uzyskać w ciągu kilku sekund i gdy tak wiele wiadomo o wychowaniu człowieka taki model już nie istnieje. Myliłam się.

Wizerunek ojca do zmiany

Wystarczy porozmawiać z mamami, poczytać komentarze w sieci i popatrzeć na najbardziej popularne memy, które krążą w sieci. Najbardziej bawią przecież te, gdzie ojciec został ukazany jako absolutna pierdoła. Taki wizerunek ojca pojawia się też w wielu reklamach. Na jednej z nich, gdy ojciec zostaje sam z pociechami, biegnie do sąsiadki po poradę, bo dziecko dostaje gorączki (bo sam nie wie co zrobić... wyobraźcie sobie odwróconą sytuację - to mama biegnie do sąsiada z pytaniem co podać na gorączkę), gdy w domu panuje infekcja mama rozdziela leki między wszystkich, córka pokazuje tacie jak obsługiwać pralkę itd itd. Realnie uważam ten obraz ojców za bardzo krzywdzący. Dziś wielu z nich nie chce być z boku i "pomagać", ale mieć realny wpływ na wychowanie i ukształtowanie swojego dziecka. Panowie potrafią i chcą poświęcać swoją energię na relację z dzieckiem i potrafią równie dobrze wykonywać wszystkie związane z tym czynności. To nie są ułomni półgłówkowie i bardzo się cieszę, że gdzieś powoli sami niszczą ten stereotyp, co widać choćby na wielu blogach prowadzonych przez ojców.

Nie odsuwajmy mężczyzn od opieki nad dziećmi

Potrzebne jest też wsparcie nas - kobiet. To my często traktujemy tatusiów jak odpalony granat przy dziecku. Same klikamy te śmiesznostki i memy o facetach i z dumą patrzymy jak dzieci zawsze to nas stawiają na pierwszym miejscu. Pamiętam, gdy pierwszą kąpiel Igora po powrocie do domu ze szpitala. To była działka świeżego taty. Robił to tak nieporadnie, że po dosłownie 5 sekundach chciałam zrobić wszystko sama, ale odpuściłam. Sama przecież też dopiero uczyłam się jak być mamą. Po 3 kąpielach wszystko szło już mega sprawnie. Mój mąż wcale nie garnął się do robienia "wszystkiego" przy naszym dziecku. Często musiałam mu przypominać, prosić, wskazywać co ma robić ,ale to trwało chwilę i szybko udało się nam równo podzielić obowiązkami. Teraz każde z nas ma swoją specjalizację np. w zabawie, ale Igor ma dwójkę tak samo zaangażowanych rodziców. Nie wiem jak by faktycznie było, gdybym wtedy od tej pierwszej kąpieli postąpiła inaczej. Na koniec niech podsumowaniem będzie komentarz jednej z mam, który znalazłam w sieci:

"W Polsce rodzicem jest matka, a ojciec jakimś pomocnikiem, bankomatem, często babcia odgrywa większą rolę dla dziecka niż ojciec. Dopóki postrzeganie roli ojca się nie zmieni, statystyki nie zmienią się, a kobiety nie zaczną więcej zarabiać."









Drogi Mikołaju, 

przygotowuję zdrowe posiłki, wiem jak ugotować kaszę jaglaną by była dobra i jak zrobić z niej budyń, znam milion sposobów na to jak obejść nabiał w diecie dziecka, jak pielęgnować skórę, którą dotknęła atopia, zbudowałam chyba milion spektakularnych budowli z Lego, opanowałam emocje prawie jak mistrz Zen, byłam miła i przez moment nawet intensywnie dbałam o swoją dietę i uprawiałam sport. Tyle chyba wystarczy. Naprawdę się narobiłam, więc teraz przejdźmy do rzeczy. Ja też mam do Ciebie sprawę i myślę, że MI SIĘ NALEŻY (jak typowa przedstawicielka pokolenia Millenialsów, a na dodatek matka):

1. W pełni przespana noc, ale nie chodzi o taką w delegacji

Marzy mi się taki poranek po nocy, po której nikt nie wgniatał mi pięt w żebra. Chciałabym obudzić się wyspana. Wiem, że to wiele, ale nie zależy mi na tym by to było codziennie, wystarczy, by powtarzało się regularnie. A to chyba da się zrobić?

2. Leniwy weekend (może być w SPA)

Słyszę jak się śmiejesz, a właściwie turlasz zaśmiewając i nie możesz przestać, ale może coś Ci uświadomię. Rok ma 365 dni, co po 3 latach daje 1095. W trakcie tych blisko tysiąca dni, zaledwie 3 z nich mój syn spędził poza domem, gdzie nocował. Masz zatem rację, że wiele wymagam, ale nie możesz odmówić, że zasłużyłam. A skoro zasłużyłam, to MI SIĘ NALEŻY. Koniec kropka.

3. Korektor do własnej dyspozycji

Drogi Mikołaju, jak wiesz z zawodu jestem copywriterką na freelansie. Podeślij, więc jak jakiegoś elfa-polonistę, który robiłby za mnie czarną robotę i korygował każdy jeden tekst, który wyprodukuję. Dzięki!

4. Sukienkę bandażową

Sama się śmieję, ale w pakiecie dorzuć super sylwetkę i wszyscy będziemy szczęśliwi.

5. Obiady na cały rok

Żebym nie musiała gotować, bo ja naprawdę to lubię, ale nasze menu zaczyna mnie nudzić. Kto chciałby ciągle jeść "ziupki". No więc, załatw zupki, a ja zajmę się resztą.

6. Niegraniczony voucher do H&M Home albo Home&You

Ok, może być też Ikea. Lista "drobiazgów", które są mi potrzebna nigdy się nie kurczy, więc z takim prezentem trafisz w 10!

7. Czekoladę bez kalorii

Już najwyższy czas, by ktoś się tym zajął. Tyle próśb od kobiet ze wszystkich stron świata i nadal nic! Apeluję, proszę, błagam - wprowadź proszę tę czekoladę (bo to przecież roślina jest) i przestań się nad nami znęcać.

8. Spokój

A teraz Mikołaju już nie żartuję. Chodzi o to, że martwię się o wszystko i wszystkich. Nie cierpię też szpital i lekarzy. Spraw zatem, by nikt mi bliski nie chorował i będę zawsze szczęśliwa.

Mikołaju, jak widzisz nie trzeba mi wiele, a oboje wiemy, że bardzo się staram. Czekam zatem na Twoją pozytywną odpowiedź w sprawie mojego listu. Jeśli nadal masz wątpliwości, zapraszam do nas do domu przynajmniej na tydzień byś się ich wyzbył. 



Podpisano,

Bardzo Dobra Mama

Agata

Początki rodzicielstwa mogą być jak poligon lub chaos, z  którego uformuje się nowy ład. Zobacz co zrobić, by zmierzać w kierunku tego drugiego.


Ja wiem, że masz dość złotych rad. Otrzymujesz ich mnóstwo z każdego możliwego źródła o czym pisałam np. tutaj. Prawda jest taka, że sama znajdujesz złoty środek i wiesz co robić , ale nie zaszkodzi sprawdzić jak radzą sobie inni rodzice. W końcu lepiej uczyć się na cudzych błędach niż własnych. Muszę też od razu przyznać Ci się do tego, że na początku wcale nie ogarniałam wszystkiego super sprawnie. U nas w domu po narodzinach Igora nastał chaos. Prawie nie pamiętam jego pierwszych 2 tygodni życia, bo pewnie ekstremalnie małe ilości snu w połączeniu z hormonalnym hajem wymazały część wspomnień (może i dobrze?). 

Dopiero z czasem odkryłam kilka pro rodzicielskich tipów i dziś chcę się nimi z Tobą podzielić. Może i Tobie pomogą w ogarnięciu nowej rzeczywistości z niemowlakiem:

21 rad dla rodziców świeżaków (z przymrużeniem oka)

1. Tul swoje dziecko - nie rozpieścisz dziecka i nie przyzwyczaisz do noszenia. Ono naprawdę potrzebuje Twojej bliskości.

2. Olej wojenki mam - młode mamy lubią konkurować ze sobą prawie na każdej możliwej płaszczyźnie. Najlepiej od razu darować sobie ten dziwaczny wyścig i po prostu cieszyć się macierzyństwem.

3. Pamiętaj, że Twoje potrzeby też są ważne - nie zapominaj o sobie i swoich potrzebach. Nadal masz prawo po prostu cieszyć się życiem i mieć swoje sprawy. Macierzyństwo nie powinno odbierać Ci pasji ani radości. 

4. Bałagan to nie problem - problem polega na tym, że go widzisz. Rozrzucone zabawki, stosy prania czy góry naczyń w zlewie potraktuj jako instalacje artystyczne. Jeśli ktoś zdziwi się na ich widok szybko zareaguj mówiąc - Nie rozumiesz mojej sztuki!

5. Tata wychowuje dziecko, a nie przy nim pomaga - jeśli jeszcze tego nie ogarnął, to niech szybko nadrabia. Im szybciej odnajdzie się w nowej rzeczywistości, tym lepiej dla wszystkich.

6. Nie bój się odmawiać przyjmowania gości - w naszym kraju panuje jakaś dziwna tradycja nawiedzania (najlepiej niespodziewanie) świeżych rodziców. Niespodziewane wizyty to przecież, to czego potrzebujesz najbardziej w kilka dni po porodzie. Nie musisz się jednak to godzić. Wystarczy grzecznie, ale konkretnie wyjaśnić gościom, że na wizyty przyjdzie jeszcze czas, gdy wszyscy już będziecie mieć na to ochotę i siły. 

7. Wyznaczaj sobie realne cele i nie obwiniaj się - to dotyczy zarówno karmienia piersią, jak i wspólnego spania i innych "fundamentalnych" dla świeżych rodziców spraw. Nie ma sensu robić w tym temacie wielkich planów, bo i tak życie szybko je zweryfikuje.

8. Możesz zamrażać mleko - pamiętaj, że możesz zamrażać swój pokarm. Jeśli tylko masz taką możliwość zrób sobie mały zapas swojego pokarmu. Przyda się na wypadek, gdy ktoś inny będzie miał zostać z dzieckiem lub gdy np zachorujesz i nie będziesz na siłach, by ruszyć palcem.

9. Kiedy już brakuje Ci na wszystko sił, pamiętaj, że to minie - ten pierwszy rok to jedyny taki moment w życiu człowieka, gdy tak bardzo potrzebuje rodziców. Przetrwasz go nawet jeśli będzie ciężko, ale pamiętaj by zachować piękne wspomnienia. Ten czas naprawdę szybko mija.

10. Nie daj się wpędzić w poczucie winy - kp czy mm, cc czy sn - jeśli te skróty są Ci znajome doskonale wiesz co mam na myśli. Jesteś najlepszą mamą dla swojego dziecka i niech nikt nie wmówi CI, że jest inaczej.

11. Zainwestuj w wygodny mebel do karmienia - jeśli nie masz takiego, szybko to zmień. Spędzisz na tej czynności długie godziny (niezależnie czy kp czy mm).

12. Wychodź z dzieckiem - mamy XXI w. i nie ma powodów byś nie wychodziła z domu. Przestrzeń publiczna jest też dostępna dla rodziców maluchów i jeśli komuś to przeszkadza, to wyłącznie jego problem.

13. Z przymrużeniem oka traktuj forumowe grupy mam - patrz pkt 2.

14. Pamiętaj, że wszyscy przez to przechodzimy, ale nie każdy o tym mówi głośno - jest Ci ciężko? Każdemu rodzicowi, w którymś momencie jest, było lub będzie. Na tym polega wyzwanie jakim jest rodzicielstwo, ale niekoniecznie wszyscy się tym chwalą.

15. Są obowiązki, które mogą poczekać - zostaw, bo od tego świat się nie zawali. Przyjdzie dobry moment, to i bałagan się ogarnie. W pierwszej kolejności zadbaj o potrzeby dziecka i własne. 

16. Zawsze pamiętaj o dodatkowych ubraniach na przebranie - po pierwszym wyjściu z domu z dzieckiem przekonasz się dlaczego.

17. Pamiętaj, że przed tym jak zostaliście rodzicami, byliście po prostu parą - tak banalne, a wcale nie tak proste do wykonania w praktyce.

18. Pamiętaj, że nie tylko Ty działasz na czuja - może i są tacy rodzice, którzy czytają podręczniki o wychowaniu i później trzymają się wszystkich znalezionych w nich zasad, ale prawda jest taka, że w większości działamy instynktownie i nie zawsze wiemy czy to dobry kierunek.

19. Naucz się akceptowania zmian - przy dziecku ciągle coś się zmienia, przychodzą etapy i zmiana wpisana jest w rodzicielską rzeczywistość. Trzeba nauczyć się podchodzić do tego elastycznie i szybko weryfikować np. swoje metody wychowawcze.

20. Śpij - tak, nawet w dzień kiedy dziecko śpi! 

21. Dasz radę! - w końcu wszyscy się tego uczymy.




Co roku przeglądam internety w poszukiwaniu najfajniejszych prezentów dla bliskich, a zaczynam zawsze od wyboru upominków dla malucha. Postanowiłam, więc podzielić się z Wami moimi znaleziskami i być może ułatwić odrobinę wybory i przyśpieszyć zakupy. Zobaczcie co w tym roku warto sprezentować pod choinkę dzieciom w wieku 3-4 lata.

Co kupić dla 3-letniego chłopca, a co dla dziewczynki? Moje propozycje są związane są oczywiście z preferencjami Igora, który obecnie najchętniej i najwięcej bawi się klockami Lego i wszelkimi pojazdami ratunkowymi. Wśród prezentów są zatem takie, które najpewniej najlepiej podpasowałyby mojemu dziecku, ale jest ich na tyle dużo, że pewnie każdy maluch znajdzie tu coś dla siebie. 


Co na prezent dla 3-4 latka powyżej 100 zł?


Po przeprowadzce do nowego mieszkania kuchnia Duktig z Ikea była jednym z pierwszych zakupów do pokoju naszego 2-latka. Jest to duża i solidna zabawka, która może posłużyć na lata. Odpowiem dziś dlaczego się u nas sprawdza i jak można ją w ciekawy sposób ulepszyć i zaaranżować w każdej przestrzeni.

Kuchnia składa się z dwóch drewnianych części kupowanych osobno (znajdziecie ją np tutaj). Można zatem zdecydować się wyłącznie na szafkę dolną z palnikami i zlewem lub dokupić do niej część górną z mikrofalówką i półkami. W porównaniu do konkurencyjnych produktów na rynku, kuchenka z Ikea wypada naprawdę solidnie. Plastikowe odpowiedniki zwykle są tańsze, ale też mniejsze i nie tak trwałe. Jest to jednak zabawka, która nie gra, nie wydaje dźwięków, więc przez wielu rodziców uznawana jest za mało atrakcyjną. Dla mnie jest to jedynie zaleta, bo można bawić się przy niej wcielając w różne role. Widziałam nawet, że wielu rodziców stawia ją w prawdziwych kuchniach, gdzie maluchy do woli mogą naśladować rodziców. 

Jeśli zatem Twoje dziecko od grających zabawek woli garnki, patelnie i durszlaki, to inwestycja w zabawkową, "cichą" kuchnię będzie dobrym pomysłem. Ja nie miałam wątpliwości czy ją kupić. Podczas każdej wizyty w Ikea Igor spędzał przy kuchence Duktig sporo czasu. Obecnie bardzo lubi pomagać w kuchni i uczestniczy w gotowaniu. Ze swojej kuchenki korzysta znacznie częściej niż z warsztatu, który u nas okazał się być jednak niewypałem. Gotuje zarówno dla nas, swoich zabawek, jak i gości. Robi przy niej naleśniki, herbatki, a jego specjalnością jest kawa w wersji deserowej serwowana z bananem i ta bardziej wytrawna z drewnianym kurczakiem. Mówię Wam - pycha!

Zabawka jest sporych rozmiarów, więc trzeba wygospodarować dla niej odpowiednią ilość miejsca. Jej design jest prosty, więc pasuje do większości dziecięcych pokoików. U nas prezentuje się tak:


Ten dziecięcy mebel można jednak w łatwy sposób "shakować". Wystarczy odrobina wyobraźni i zmysłu artystycznego. Przy użyciu tapety, farb i dodatków można stworzyć z niej prawdziwe aranżacyjne cudeńka. Zobaczcie sami:


Jak podoba się Wam kuchenka Ikea Duktig w odmienionych wersjach? Planujecie kupić taką kuchenkę dla swoich dzieci?

Kiedy spodziewamy się pierwszego dziecka, chcemy by wszystko co dla niego kupimy, było możliwie najlepszej jakości, najpiękniejsze i wychuchane, co w praktyce często oznacza - drogie. W efekcie za wyprawkę lekką ręką można zapłacić nawet kilka tysięcy złotych i to niekoniecznie wyłącznie za designerskie rzeczy. Mimo ogólnej euforii warto więc trzymać emocje na wodzy, bo to dopiero początek wydatków na dziecko.

W sieci można znaleźć różne kwoty, które podsumowują wydatki na dziecko. Postanowiłam, więc przytoczyć kilka z nich, powołując się na solidne źródło (klik):

  • 733 zł - średni miesięczny koszt utrzymania 1 dziecka
  • 1321 - średni miesięczny koszt utrzymania 2 dzieci
  • 1758 zł - średni miesięczny koszt utrzymania 3 dzieci
Uwierzcie mi - im dalej w las, tym wydatków jest więcej. Schody zaczynają się szczególnie wtedy, gdy musimy pokryć koszt opieki nad maluchem, bo np. nie dostanie się on do państwowej placówki lub nie ma możliwości wsparcia np. ze strony dziadków. Stawki za nianie i prywatne żłobki w dużych miastach są astronomiczne. Później, gdy dziecko jest w przedszkolu i szkole, dochodzą dodatkowe koszty np. w postaci zajęć dodatkowych, sportu itd. 

Jeśli, więc podliczymy budżet w wersji standard za utrzymanie dziecka od poczęcia do 18-stki, to średnio otrzymujemy kwotę w wysokości ponad 325 tys. złotych. 


Robi wrażenie? Na mnie owszem, dlatego myślę, że lepszą opcją jest powstrzymanie się przed zbędnymi, wyprawkowymi zakupami na rzecz np. regularnego zasilania rachunku oszczędnościowego dziecka. 

Przejdźmy zatem do konkretów, czyli wspomnianej wyprawki i sposobów, które pomogą na niej zaoszczędzić. Nadmienię tylko, że absolutnie nigdy nie można oszczędzać na bezpieczeństwie czy zdrowiu, ale mam nadzieję, że to jest kwestia oczywista. 

10 sposobów na to, by nie przepłacić za wyprawkę

1. Wózek nie musi być nowy - wózek 2w1 po Igorze sprzedałam praktycznie w stanie idealnym. Na pewno gondola była jak nówka i teraz myślę, że jeśli miałabym kupować wózek, to najpierw rozejrzałabym się za rozsądnym, używanym wózkiem głębokim w bardzo dobrym stanie, bo ich ceny są znacznie niższe od nowych, za to funkcjonalność pozostaje taka sama. Dopiero później kupiłabym wózek spacerowy dostosowany do aktualnych potrzeb. W jego przypadku, znalezienie używanego egzemplarza w świetnym stanie jest już trudniejsze, ale nadal możliwe. Nowe, lekkie spacerówki często nie są jednak drogie i wystarczy dobrze poszukać promocji. 

2. Wybieraj funkcjonalne meble - tutaj radziłabym przejrzeć ofertę sklepu Ikea. Ich meble nie są drogie, ale funkcjonalne i często rosną razem z dzieckiem. Dobrym rozwiązaniem jest też poszukanie ładnego, używanego kompletu niemowlęcych mebli. Jak wiadomo leżące bobasy rzadko są w stanie cokolwiek zniszczyć. Pamiętajmy jednak, że materac do łóżeczka powinien być nowy i na nim nie warto oszczędzać. 

3. Rozsądnie kupuj pieluszki - pamiętam, że za czasów Igorsona - niemowlaka zostawialiśmy w sklepach astronomiczne kwoty prawie za każdym razem. Zwykle powodem ogromnych rachunków były pieluchy. Kupowaliśmy najdroższe z przekonaniem, że są najlepsze. Guzik prawda. Kiedy przerzuciliśmy się na pieluchy z Biedronki nie tylko odczuliśmy ulgę w portfelu, ale też przekonaliśmy się, że sprawdzają się one tak samo dobrze. Pupa sucha, dzieć zadowolony, a my jeszcze bardziej, bo już nie łapaliśmy się za głowę przy sklepowej kasie.
4. Karm piersią jak najdłużej - nie tylko wyjdzie to dziecku na zdrowie, ale też przysłuży się domowemu budżetowi. Karmienie dziecka mlekiem modyfikowanym jest zdecydowanie najdroższą opcją.

5. Jeśli kupujesz mleko dla dziecka, sprawdzaj promocje - czasem w sklepach, najczęściej tych internetowych, zdarzają się promocje na mleko modyfikowane. Warto też sprawdzić czy wśród znajomych nie mamy nikogo, kto ma jakieś specjalne zniżki w e-sklepach. Wtedy warto robić zakupy raz na dłuższy czas przy użyciu ich kodu i robić większe zapasy.

6. Ogarnij się na dziecięcych działach z ubraniami - wiem, że jak się wpadnie w te alejki z malutkimi dziecięcymi ubrankami, to ciężko o zdrowy rozsądek. Te wszystkie falbanki, małe dresiki, marynareczki i bluzy z uszami misia... one tak pięknie później leżą na półce, a dziecku i tak najwygodniej w pajacach. Radzę więc z rozsądkiem kupować wyprawkowe ubrania. Najlepiej stworzyć bazę z bielizny typu body, śpiochy i pajace i później już po narodzinach malucha dobierać dodatki, które i tak będzie zakładał bardzo okazjonalnie. Okazji szukaj też na wyprzedażach sezonowych, tam możesz kupić np. ubrania na następny sezon. Na Allegro wiele mam sprzedaje też śliczne rzeczy w idealnym stanie po swoich maluchach, warto tam zaglądać. Jak już wspominałam, bobasy rzadko niszczą cokolwiek, ubrania również. :) 

7. Nie oszczędzaj na foteliku - tutaj nie ma litości. Fotelik musi mieć odpowiednie atesty, a w przypadku używanego nie ma pewności czy nie brał on udziału np w kolizji. Czasem jednak zdarzają się super okazje, bo np. ktoś znajomy, do kogo mamy zaufanie, sprzedaje fotelik po swoim dziecku lub sklep wyprzedaje foteliki w dobrych cenach. Warto poszukać ciekawych promocji.

8. Kupuj tylko zabawki z atestem - zabawki dla niemowląt muszą być bezpieczne, dlatego nie warto kupować ich zbyt wiele kosztem np. jakości. Małe dzieci zwykle mają swoje ulubione zabawki i tutaj warto poznać preferencje malucha zanim wykupimy połowę sklepu dziecięcego. Podstawa to karuzela, mata edukacyjna i kontrastowe książeczki, które i tak przydadzą się dopiero w okolicach 3 miesiąca życia dziecka.

9. Uważaj na gadżety - grające smoczki, automatyczne bujaki, odlewy brzucha i inne cuda to najczęściej gadżety, które nie są w wyprawce niezbędne, natomiast ich wspólną cechą jest bardzo wysoka cena. Nie ma sensu kupować takich rzeczy na zapas, bo w praktyce często większość z nich okazuje się być zbędna.

10. Przyjmuj dary losu - na koniec pamiętajcie, że Wasz dom będą często odwiedzać znajomi i rodzina, którzy zwykle nie przychodzą w odwiedziny do dziecka bez darów losu. Czasem gości pytają nawet - co przydałoby się maluchowi - więc korzystaj z okazji i mów szczerze. Wtedy obdarowujący będzie usatysfakcjonowany, że prezent nie trafi na półkę, gdzie będzie się kurzył, a Wam odpadnie jeden z wydatków. 


Wyprawkowe zakupy potrafią wciągnąć, ale nie ma sensu, by dać się im ponieść. Pamiętajcie, że narodziny dziecka, to dopiero początek wydatków.



Pokój Igora to jedno z najbardziej wychuchanych miejsc w naszym mieszkaniu. Jego wnętrze przeszło ostatnio małą metamorfozę, którą chcę się z Wami podzielić. Zrobiło się bardziej przytulnie i znalazło się trochę więcej miejsca do zabawy.

Nie całkiem biało czarno

Niedawno pokazywałam zdjęcia pokoju Igora (klik). Jednak z racji tego, że lubię zmiany we wnętrzach, a lokator pokoju trochę podrósł, trzeba było zrobić małe przemeblowanie. Przede wszystkim zrobiliśmy już wielkie otwarcie tablicowej ściany (jak ją zrobić możecie przeczytaj tutaj). Tablicowy domek był strzałem w 10! Igor bardzo chętnie tworzy na nim artystyczne dzieła, a my również możemy dodawać coś od siebie. Wygląd ściany non stop się zmienia i codziennie można wyczarować na niej coś nowego. Przy okazji zmieniliśmy też odrobinę układ w pokoju. Teraz obok łóżka stanęła kuchnia z Ikea, a pod oknem wylądował regał na zabawki i skrzynia, która jednocześnie pełni rolę ławki do czytania. W pokoju zrobiło się więcej miejsca i zdecydowanie jest teraz wygodniej.


Przytulny kącik do spania

W pokoju naszego prawie 3-latka zagościły też dodatki i tekstylia ze sklepu Otulmnie.plNa łóżku pojawił się miękki, miętowy kocyk z bawełny organicznej i ozdobna poduszka - gwiazdka z miętowym pomponem. Od razu zrobiło się piękniej i bardziej przytulnie. Z resztą zobaczcie sami.


Więcej miękkości i lepsza organizacja

Trafił do nas też miękki kosz na zabawki, co znacznie ułatwia wieczorne sprzątanie. Można przenosić go z miejsca na miejsce za uszy i bez problemu mieści on zabawki, które w ciągu dnia lądują na dywanie - koparki, auta, pluszaki i klocki. Wystarczy chwila, by w pokoju albo salonie zrobić porządek. Zdobi go motyw gwiazdek, więc wpasował się idealnie do stylu we wnętrzu pokoju Igora. To co cieszy mnie równie mocno, to możliwość prania go w pralce. 


Miętowy kocyk z bawełny organicznej - Poofi
Poduszka gwiazdka z pomponem - Color Stories
Płócienny kosz na zabawki - Color Stories


Wpis powstał we współpracy ze sklepem Otulmnie.pl, w którym znajdziecie miękkie i piękne tekstylia oraz akcesoria dla maluchów.

Jak podobają się wam zmiany i nowości w pokoju Igora?

Mówi się, że po narodzinach dziecka wszystko się zmienia. Nie do końca mogę się z tym zgodzić, ale jedno jest pewne - pojawią się takie rzeczy, które zaczną Cię wkurzać i to bardzo. Lepiej poznaj je już dziś i bądź gotowa na emocje, które już wkrótce się zagotują.

Nie mam tu na myśli zmęczenia czy nieprzespanych nocy. Na to wszyscy, przyszli rodzice są chyba gotowi i rzadko łudzą się, że trafi się im akurat ten idealny niemowlak z reklam. Dziecko, nawet jeśli to high need baby, uznasz za idealne, bo będzie Twoje. Schody pojawią się jednak wśród otoczenia, które momentami może stać się uporczywie nieznośne. Na szczęście są sposoby, by dać sobie z nimi radę.

A oto subiektywna lista najbardziej wkurzających rzeczy po urodzeniu dziecka:

1. Dobre rady będą spływały zewsząd - zaczyna się od - nie noś na rękach, bo się przyzwyczai - a później szybko się rozbuja i będzie dotyczyło: spania, karmienia, przewijania i każdej możliwej czynności wykonywanej przy dziecku. Dobre rady mają wszyscy, ale najlepiej trzymać się tego, że to właśnie Wy - jako rodzice wiecie najlepiej. Rady czasem mogą się przydać, ale najlepiej robić wśród nich mocny przesiew.

2. Gloria chwały spływa na faceta, jeśli ruszy palcem przy dziecku - tak już się utarło w naszym kraju, że tatusiowe przy swoich dzieciach "pomagają" i za to otrzymają wielkie oklaski. Czas jednak spojrzeć prawdzie w oczy i zgodnie z zasadami obowiązującymi w XXI wieku razem wychowywać dziecko. Matkom przecież nikt nie bije braw z powodu tego, że zajmują się własnymi dziećmi. Warto przyjąć też taką normę w przypadku tatusiów.

3. Wyścig matek o to, które dziecko rozwija się szybciej i lepiej - najlepiej widać to na forach, gdzie mamy chwalą się, że ich dziecko chodzi już w 3 miesiącu życia lub zaczyna mówić zaraz po wyjściu z brzucha. Lepiej więc wrzucić na luz, bo każde dziecko rozwija się w swoim tempie i niekoniecznie zyskuje na szybszym przechodzeniu przez poszczególne etapy rozwoju.

4. Ty musisz walczyć o powrót do sylwetki, Twój facet nie - cóż...niby w ciąży byliście oboje, niby rodziliście razem i oboje jesteście rodzicami, ale... to na Twoim ciele zostaną po tym ślady. Brzuch o ile wcześniej był uroczy, to po porodzie już nie jest i będziesz chciała szybko się go pozbyć i wrócić do figury sprzed ciąży. Jakie to niesprawiedliwe, że tylko na Tobie ciąży tak wielkie wyzwanie.

5. Zaczyna się terror laktacyjny, a później czapeczkowy - nie będziesz idealną matką choćbyś stanęła na rzęsach. Dla kogoś albo za krótko będziesz karmiła piersią i będziesz złą matką albo nie zadbasz o dziecko należycie, bo nie założysz mu uszatej czapki w gorący dzień. Najlepiej wrzucić szybko na luz i po prostu cieszyć się macierzyństwem.

6. Twój facet prędzej usłyszy alarm samochodu niż nocny płacz dziecka - podobno jest to nawet udowodnione naukowo, ale mężczyznę bardzo łatwo z tego wyleczyć. Polecam łokieć skierowany pod żebro partnera. Działa błyskawicznie i wyrabia nawyk wstawania na przyszłość.

7. Twój dom zajmą rzeczy dziecka - będziesz potykać się o wózek, matę edukacyjną, krzesełko do karmienia i milion innych gadżetów. Pocieszenie jest takie, że rzeczy tych sukcesywnie warto się pozbywać, gdy tylko dziecko z nich wyrośnie i z czasem udaje się zapanować nad przestrzenią.

Na tym kończy się moja subiektywna lista wkurzających rzeczy po porodzie. Jeśli macie swoje punkty - hity, koniecznie się nimi podzielcie :)

Mokro, zimno i szaro - tak było w październiku, ale na naszych zdjęciach wcale tego nie widać. Zobaczcie jesień w naszych, domowych kadrach.

Tak deszczowego początku jesieni nie pamiętam od dawna. Październik był wyjątkowo mokry i chłodny, co sprzyjało raczej otulaniu się kocem w domu niż leśnymi spacerom. U nas ten miesiąc minął pod znakiem dyni. Wyczarowałam z niej sporo różnych dań i wypieków, dlatego w naszym domu bardzo często pachniało właśnie nią, korzennymi przyprawami i kawą. Zobaczcie w jakim klimacie minął nam ostatni miesiąc.
















Wszystkie zdjęcia pochodzą z naszego instagrama. W październiku rzadko sięgałam po aparat i większość zdjęć robiłam telefonem. Dajcie znać jak podobały się Wam nasze jesienne kadry i czy śledzicie nas na insta. Chętnie zobaczę też Wasze profile :)