Rozmowy z 3-latkiem, czyli absurdy codzienne

wychowanie 3-latka


Jak to jest rozmawiać z 3-latkiem, wie tylko ten, kto jest regularnym praktykiem. Niuanse, absurdy i śmiesznostki przeplatają się z dramatami nieodpowiedniego dżemu na kanapkach albo pokrojonego w plastry banana, który miał być podany w całości. Te urocze drobiazgi staram się ostatni spisywać, bo aż żal, by przepadły na wieki w czeluściach pamięci. Pośmiejmy się więc razem.

Dzień Kobiet. Przychodzę po mojego 3-latka do przedszkola. Przekraczam dumnie próg sali i już mój mały mężczyzna biegnie do mnie z wyciągniętymi rękami. Zawsze wtedy czuję się jakbym wygrała bon na loterii:
- Mamuuuusia!

Rzuca mi się w ramiona i już mamy wychodzić do szatni, ale podchodzi ciocia i podaje 
młodemu kubeczek, by wybrał z niego kwiatek. W kubku znajdowały się urocze twory wykonane ze słomek papieru i gumek recepturek. Faktycznie przypominały coś na kształt kwiatka. Maluch wybrał różowy egzemplarz i wręczył mi mówiąc:
- To dla Ciebie Mamusiu! Piękny? 

Na co nie mogłam odpowiedzieć inaczej niż z zachwytem. Igorson się ubrał, żegnamy się z ciociami i dziećmi. Wychodzimy. Idziemy po schodkach, a ja zachwycam się nadal nad tym wspaniałym giftem, aż nagle młody mówi:
- Wiem, że piękny. Ciocia Ci zrobiła.

Także ten... Dzięki!


Czasem przeglądamy z Igorem katalogi Lego i zazwyczaj jego marzeniem są zestawy od 6 lat. Łatwo licząc musiałby, więc czekać na nie jeszcze jakieś 3 lata, co zawsze staram się mu łagodnie tłumaczyć. Któregoś razu budował coś z Lego Duplo. Była to dość duża i imponująca, wielopoziomowa budowla. Kiedy skończył, popatrzył na mnie i powiedział:
 - Zobacz, jak zbudowałem!
- Wspaniale synku! Widzę, że naprawdę się postarałeś
- to było bardzo trudne...
- faktycznie. Zrobiłeś nawet dach i komin. Brawo!
- bo to budowla od sześciu lat, a ja już umiem!

Załapałam o co chodziło. Brawo Ty.

Młody nadal na chorobowym. Siedzę zamknięta w swojej pieczarze, żeby jakkolwiek pracować w domu i wtem słyszę argument ostateczny. Tata do Igorsona:
- bo nie dostaniesz kabanosa!

Podziałało.



Młody układa z klocków więzienie na kółkach. Przez przypadek budowla spada ze stolika na dywan. Igorson wpada w czarną rozpacz, więc mówię - Synu, nic się nie martw, zaraz zrobimy remont twojego więzienia i będzie jak nowe! Igor się zapalił i podnosi klocki, ale jeden wpadł daleko pod kanapę. Pyta mnie: 
- podniesiesz mi?
- absolutnie nie, nie cierpię włażenia pod kanapę! 😨
- ale ja też nie cierpię! Tam są brudy i robale (to nieprawda 😂😱)
- no to co robimy?
- zawołamy tatę!
- ale tata śpi....
- ....wiem! Wyciągnę klocek nogą!

I tak zrobił. Zaradność level 3-latek.


Gotuję coś w kuchni, a maluch bawi się u siebie. W którymś momencie coś powiedział, ale nie dosłyszałam, więc wchodzę i pytam:
- Misiu, co mówiłeś?
- To nie było do Ciebie
- A do kogo?
- Do piratów. Ale nic się nie martw, już ich zamknąłem i siedzą w lochu

Uff!


Igor dał mi lizaka, którego dostał od dziadków. Taki jakiś dziwny lizak w opakowaniu angry birds, ale dla niego był bardzo cenny. Wcześniej się nim strasznie zachwycał, więc uznałam, że za taki gest należy mu się przytulenie. W końcu dał mi coś bardzo wartościowego dla siebie. Podzielił się.

Wzruszyłam się nawet, a on dziwnie się na mnie spojrzał i wtedy się okazało:
 - JUŻ ROZPAKOWAŁAŚ? TO DAJ



Mój 3-latek wie o kobietach więcej niż niejeden dorosły facet. Siedzimy sobie na kanapie. Godzina 20 i już lekko padam na twarz, bo tata w delegacji od początku tygodnia. I nagle Igorson wpada na genialny pomysł idealnej zabawy na piątkowy wieczór, po tym jak już ogarnęłam odkurzanie żeby było mniej roboty na sobotę.
- Pobawmy się tym! - Pokazuje na ciastolinę. W moich wyobrażeniach to cholerstwo włazi w dywan i wala się po całej podłodze i kiedy już mam odpowiedzieć...😩
- Pobawisz się, bo jesteś taka super dziewczyna! 
💕💕💕

Dobrze to rozegrał skubany. Takie przemyślenie mnie naszło przy wydłubywaniu ciastoliny z dywanu.


Igorson zachorował, więc został ze mną w domu. Wymienialiśmy się opieką z tatą, ale pracy miałam bardzo dużo i czasem musiałam przy młodym odpisać na maila albo coś wysłać. Czytam właśnie jedną wiadomość, a maluch idzie do swojego pokoju. Mówię do niego:
- Poczekaj, zaraz do Ciebie przyjdę i będziemy się razem bawić
- Pracuj sobie mamusiu. Załatwię tylko sprawę ze złodziejami i wracam.


Wzrusz i podziw jednocześnie. Mój bohater.


wychowanie 3-latka



Dzięki za uwagę. Daj znać czy mam spisywać dialogi dalej :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz