Nasze lato w trybie slow i przepis na domowe lody

Nasze lato jest wyjątkowe. Z deszczową pogodą, totalnym zawrotem głowy i szpitalną historią w tle, która sprawiła, że wiele się zmieniło. Zwolniliśmy, nigdzie się nie śpieszymy, nie planujemy i cieszymy się sobą, ile tylko się da.


Jeśli śledzisz nas na FB, pewnie już wiesz, że byliśmy w szpitalu. Przyznam, że chyba nie ma wspanialszego uczucia, jak powrót do domu ze zdrowym dzieckiem. Miałam wrażenie, że z barków spadł mi jakiś niesamowicie ogromny ciężar. Cóż za wielka ulga i szczęście - być w domu z najbliższymi.

To był dla nas wszystkich bardzo trudny czas, po którym musieliśmy totalnie zwolnić. Ten przymusowy tryb slow robi nam jednak dużo dobrego. Odłożyliśmy na bok wiele spraw, mniej pędzimy do telefonów, do maili. I wiecie co? Świat się nie zawalił, ludzie nie obrazili, a po prostu zrozumieli. Na pierwszym miejscu jest teraz nasz maluch i jego zdrowie. Na szczęście szpital powoli odchodzi w niepamięć, a my korzystamy z lata w domowym zaciszu.



Dopiero co pisałam Wam o naszych wycieczkach w okolicach Łodzi. W międzyczasie wróciliśmy z kolejnej, krótkiej wyprawy. Tym razem wybraliśmy się na łódki ok. 100 km od domu. Żeglowanie z 3-latkiem na pokładzie to kolejne, wielkie wyzwanie, ale dla chcących rodziców nie ma rzeczy niemożliwych tym bardziej, gdy ma się przyjaciół do pomocy :)

Udało nam się skorzystać z 2 dni bezdeszczowej pogody, choć w niedzielę rano lało 
okrutnie i baliśmy się, że to koniec z marzeń o pływaniu łódką, ale po kilku godzinach przejaśniło się i mogliśmy spróbować wodnej przygody. Opłacało się! Maluch był zachwycony, my również, choć nie powiem, by był to weekend typowo wypoczynkowy. Spędzaliśmy czas aktywnie i wróciliśmy do domu dotlenieni, trochę zmęczeni, ale zrelaksowani.


Relaks, luzik i wakacyjny chillout

Można rzec, że latem mieszkamy na tarasie - jemy tu śniadania, obiady i kolacje, a kawa wypita w hamaku smakuje najlepiej - no bajka! Spędzamy razem mnóstwo czasu i korzystamy z każdego, słonecznego dnia. Tak już zostanie aż do września, gdy maluch zadebiutuje w nowym przedszkolu :)


Widzicie na tych zdjęciach pewien klucz? Smaki lata! To jest to, co uwielbiam w wakacje najbardziej. Masa pysznych owoców, które można jeść jako surowiznę, miksować i tworzyć z nich przeróżne mikstury. Jedną z nich są domowe lody, które są świetnym rozwiązaniem dla małych lodożerców. Mój mógłby jeść ich dziennie co najmnej kilka, więc domowe lody to alternatywa dla sklepowych smakołyków, po których można zacząć świecić w ciemności.

Przepis na proste i szybkie domowe lody:

Składniki:
  • truskawki lub maliny (na oko 3 szklanki)
  • mleko kokosowe z puszki
  • garść borówek lub pokrojonego w kostkę kiwi
Miksujemy truskawki lub maliny z gęstą częścią mleczka kokosowego (używamy tylko śmietanki) i przelewamy do foremek na lody do wysokości 4/5. Dorzucamy do foreremek kilka borówek/kawałków kiwi i odstawiamy foremki do zamrażalnika na całą noc. Lody są gotowe następnego dnia rano. Smacznego!

A jak Wam upływa deszczowo-upalne lato? 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz